piszemy o katowicach. jeśli tu mieszkasz lub bywasz, nie czytając nas popełniasz błąd.

Co z tym Capitolem?

Jakiś czas temu krytykowaliśmy pomysł Arkadiusza Godlewskiego (przypomnę – przewodniczącego Rady Miasta), za jego próby wykupienia kina Capitol. Trochę się już z tym faktem pogodziliśmy, nawet się do tej myśli przyzwyczailiśmy. Życie jednak nas (i miasto) zweryfikowało, a sprawy przybrały obrót niespodziewany. Wszystko co działo się wokół dawnego kina nieco uśpiło naszą uwagę. Capitol odradza(ł) się powoli – jednak kierunek zmian wydawał się nie tyle dobry, co nawet oczywisty. Pokaz kultowych filmów i koncerty, które obiekt ugościł, plus te, które ugościć zamierzał, dawały nam sygnał „to będzie miejsce nieco bardziej wysublimowane”. Oczywiście z zachowaniem proporcji. Wysublimowanie to miało mieć charakter młodzieżowej kultury alternatywnej – czyli znaczyć ni mniej, ni więcej tyle, że zamiast drugiej Pomarańczy, pożal-się-panie-boże Kasyna czy Sex Shopu Roberta Kubicy, będzie tam raczej stylowy pub, miejscówka na eventy przeniesione z Ronda czy Hipnozy, pokazy filmowe, teatralne, może wystawy. Wydawało się to tak naturalne, że próby wciśnięcia w to miejsce biura ESK za miejskie pieniądze, zdawały się nie mieć sensu. Zresztą nawet ten pomysł powiązania Capitolu z ESK wydawał się jakby od zawsze wszczepiony do naszych umysłów. Osobiście chciałem żeby to miejsce tętniło życiem – od niedzieli do czwartku było pubem, który w weekend zmienia się w dobry klub, ew. miejsce wystaw, koncertów etc. Miasto planowało wydać na budynek ok. 20 mln złotych. Ponoć tyle kosztował remont ul. Mariackiej. Czy nie lepiej odnowić upadającą Dworcową, widokową Korfantego czy sklepowy deptak 3-go Maja, zamiast wydawać pieniądze na obiekt, który pewnie obroni się sam? A nawet jeśli nie, to czym miałoby być to biuro ESK? Co tam miałoby się dziać? Pytania zdawały się nie kończyć. Ale…

Kilka dni temu sprawy przybrały nowy, nieco niepokojący obrót. Miasto Capitolu nie kupi, bo znalazł się dzierżawca. Wszystko pisane jest w tonie nieco enigmatycznym, a nomenklatura sprawia, że nie wiadomo czy się cieszyć czy płakać. Bo owy dzierżawca ma ponoć zrobić nam w byłym kinie „dyskotekę”. Czyli tak właściwie, co? Czy chodzi tu o pewien archaiczny rodzaj słownictwa, a owa dyskoteka będzie czymś na kształt Oka Miasta, czy raczej dyskoteka to tylko i wyłącznie tancbudy w stylu Spiżu i Lemoniady? Niestety doniesienia dzisiejsze, znów tajemnicze, rzucają nam więcej światła. Dyskoteka i kręgielnia. To chyba wszystko jasne, nie? Kręgielnie nie istnieją przy dobrych klubach. Kręgielnia to zwiastun upadku.

Pytanie nasuwa się jedno: kogo chcą przyciągać Katowice? Czy mają to być studenci czy mają to być imprezowicze z okolicznych miast? Bo podział zazwyczaj jest jasny, zauważyć można pewną regułę. Stosując grube, aczkolwiek obrazowe uproszenie: w takim trójmieście, powiedzmy Gdańsku, są kluby dla studentów i kluby dla przyjezdnych „z okolic”. I oni czują niechęć do siebie nawzajem, nie mieszają się. Podobnie w Krakowie – masy młodych ludzi nie przeprowadzają się do Miasta Królów żeby bawić się sobotami we Franticu albo Prozaku. To są kluby dla tych w mokasynach, albo dla Anglików, którzy przyjechali na łatwe Polki. W Katowicach, co weekend, pod Spiżem widać było rząd aut – większość z rejestracjami z innych miast. Ubyło ich, jak pojawiły się Lemoniada i Pomarańcza, trochę też zaczęło się przenosić do Enigmy i City Pubu. Teraz może będą musieli parkować w okolicy Rialta. Sorry, ale na tych ludziach marki nie zbudujemy. Na studentach – tak. Szkoda więc, że Katowice znów oddalają się od standardów dużych, studenckich miast. Tym razem jednak, nie z winy władz miasta. Chyba tak po prostu wyszło, może taki jest właśnie w Kato popyt. A może to tylko wielka afera, a wszystko wyjdzie fajnie, Capitol odżyje i nawet będzie można się tam czasem pojawić. Może moje wyobrażenia o wielkiej rewitalizacji tej części miasta nie upadną z hukiem. Może dyskoteka to tylko niefortunny zwrot. Bo kręgielnia, to kręgielnia.

Reklamy

6 Komentarzy

    • „Specjalnie dla naszych klientów przygotujemy największy w Polsce dancefloor oraz 5 zróżnicowanych muzycznie i klimatycznie sal, kilkanaście barów, potężne nagłośnienie liniowe o mocy 100 tys. W, niesamowite kolorowe lasery i projekcje multimedialne na ogromnych ekranach LED, wewnętrzne pokazy pirotechniczne oraz najnowsze, premierowe osiągnięcia techniki scenicznej prosto z USA” – JA PIERDOLE

      zabawne, że jeszcze dwa dni temu pisaliśmy w komentarzach do wpisu „Prostota z wielkich miast” jak to odrodzony Capitol może napędzić okolicę. LOL.

      Marzec 23, 2011 o 9:58 pm

  1. Szymon

    Zawsze gdy mijałem Capitol (wtedy jeszcze nie wiedząc, że to budynek dawnego kina) zastanawiałem się dlaczego taki niesamowite miejsce stoi puste. Wraz z pojawieniem się pierwszych imprez zacząłem pilnie przyglądać się organizowanym wydarzeniom i kibicować im ze wszystkich sił. Choć muszę przyznać, że pierwsze inicjatywy nie trafiły w moje gusta (przede wszystkim muzyczne), cieszyłem się, że w ogóle coś się ruszyło i czekałem na więcej. No a teraz ten nowy pomysł, który raczej odbiega od dotychczasowej linii. Jednocześnie nie dziwię się miastu, że jak tylko zgłosił się ktoś chętny na zajęcie się obiektem nie wahali się ani chwili. Po pierwsze, problemem Capitolu jest jego wielkość i idący za tym koszt utrzymania, na który trzeba zarobić. Po drugie, trzeba jednak mieć „jaja”, żeby udostępnić tak wielką powierzchnię dla działań bądź co bądź w jakimś sensie elitarnych (czy alternatywnych) – skierowanych do mniejszej grupy odbiorców. Dla mnie najlepszym przykładem takich miejsc jest Nowy Wspaniały Świat. Tam jednak miasto było właścicielem budynku. Jedno jest pewne – poczekamy zobaczymy, ale po przeczytaniu artykułu pod powyższym linkiem, obawiam się, że czeka nas w Capitolu laserowo-multimedialny jarmark.

    Marzec 23, 2011 o 10:06 pm

    • „Dla mnie najlepszym przykładem takich miejsc jest Nowy Wspaniały Świat” – o właśnie, trochę tak sobie też Capitol wyobrażałem (pomijając element polityczno-ideowy).

      Marzec 23, 2011 o 11:43 pm

  2. pom - pon

    LASERY PROSTO Z USA!!!!!1111

    Jak dla mnie bomba: wóda, dziwki i lasery!

    Marzec 28, 2011 o 10:14 pm

  3. Szymon

    Przechodząc dzisiaj obok Capitolu widziałem, że impreza before Tauron przeniesiona jednak do Hipnozy.

    Marzec 29, 2011 o 9:53 am

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s