piszemy o katowicach. jeśli tu mieszkasz lub bywasz, nie czytając nas popełniasz błąd.

Śląscy ochroniarze a przypadek Oka Miasta

W sumie ten wpis miał się pojawić kiedy indziej i pewnie w zupełnie innej formie. Jednak dzisiejszy artykuł na gazeta.pl „Przepraszam, czy w Oku Miasta biją?” sprowokował mnie. W sumie też mnie ucieszył. Nie wiem jak was, ale mnie zajebiście frustruje bezradność – kiedy stajesz na przeciw chama i wiesz, że nie ma sensu się przeciwstawiać. To nic nie da. Czasami nawet nie ma jak się przeciwstawić. A niestety w Polsce władzy się nadużywa, a poczucie wyższości i bezkarności to jeden z największych grzechów braku profesjonalizmu. Na domiar złego, wydaje mi się, że Górny Śląsk w tym wszystkim przoduje. Można narzekać na Warszawę, ale w stołecznych knajpach ochrona wykazuje dużo większą klasę niż w Katowicach. Kelnerzy nie, barmanki nie – ale ochroniarze TAK. Mając na względzie moje doświadczenia, nie sądzę żeby moja opinia była przypadkowa. Zresztą olać już tą Warszawę – wyzbywając się relatywizmu, chodzi o to, że w Katowicach ochroniarze klubów to (zazwyczaj) klasa zerowa.

Dlatego wspomniany artykuł mnie ucieszył – sprawa się ruszyła. Pisałem kiedyś w notce 5 miejsc w Katowicach, gdzie warto wypić piwo, że w Oku Miasta „[…] ochroniarze coraz bardziej zbliżeni są do standardów dawnego Mega Clubu czyli nie jest wysoko […]”. Jak widać kilka miesięcy później, nie tylko moja to była refleksja. Gdyby tak przelecieć szybko po kilku znanych miejscach w Kato, szybko dojdzie się do wniosku, że niektóre ekipy ochroniarskie wytworzyły już swoją bezczelnością legendę. 2b3 ze swoimi groteskowymi powodami selekcji, wyzywaniem ludzi od dilerów, narkomanów, dresiarzy (sic!), grożeniem pałkami czy kierowaniem się osobistymi urazami. CityPub gdzie nabija się z klientów, grozi się im, podrywa wchodzące dziewczyny, selekcja funkcjonuje na zasadzie „bo tak”, a właściwie to jeszcze jakiś czas temu wyglądało to tak jakby siedziała tam bojówka klubu piłkarskiego. Studenckie, peryferyjne Kwadraty czy Arkada, gdzie poziom brutalności reakcji jest co najmniej nie współmierny do przyczyny. Dawny Mega Club, którego ochroniarze rozeszli się do kilku innych klubów, był swego czasu symbolem bezczelnego nadużywania władzy i siły. Mimo, że pewnie znajdziemy w Katowicach wyjątki, wymieniać mógłbym dalej. I do całego grona, na to wygląda, dołącza Oko Miasta.

Powiem szczerze – od czasu napisania notki o „Oku„, byłem tam może raz. Dlatego nie będę pisał jacy to teraz tam są źli ochroniarze – nie wiem tego. Ale wiem, że jeśli poziom ochrony w tym miejscu się znacząco pogorszył, że jeśli moi znajomi mówią mi o ich brutalnym potraktowaniu miesiąc temu, że jeśli ktoś napisał o tym w gazecie – to jest coś na rzeczy. I to niestety jest wielka strata dla tego miejsca, bo imprezy w Rondzie to był unikat, a nieprofesjonalna (eufemizm) obsługa, ludzi (przynajmniej tych z mojego otoczenia) odstrasza. Barmani pół-Bogowie, powiedzmy jasno – chamy, którym się role pomyliły + przekraczająca swoje kompetencje ochrona, mogą to miejsce zniszczyć. Może to brzmi histerycznie ale jak czytamy w artykule:

Menedżer Ronda Sztuki jest zaniepokojony tym, co się dzieje w Oku Miasta. – My jako ASP prowadzimy tylko galerię na dole kopuły, a w klubokawiarni od czasu do czasu spotkania i koncerty. Ale opinia o Oku Miasta szkodzi również nam. Ludzie identyfikują to miejsce po prostu z Rondem Sztuki – mówi Adrian Chorębała.

Prof. Marian Oslislo, rektor ASP, będzie rozmawiać ze Szkaradkiem o agresji ochrony jeszcze w tym tygodniu. – To trudna sytuacja. Wynika być może z profilu imprez, jakie odbywają się w klubokawiarni – zastanawia się prof. Oslislo. – Z jednej strony chcemy budować markę tego miejsca, a z drugiej musi ono przynosić zyski. Konia z rzędem temu, kto zrobi pieniądze na wysokiej sztuce. To Oko Miasta pokrywa funkcjonowanie Ronda Sztuki.

Czy to początek zmian? Nieco to wszystko dziwi, bo przecież Oko Miasta posiada target raczej mało inwazyjny: studenci i licealiści, i to raczej tacy w Wayfarerach i ciuchach vintage, czasem fani dubstepu. Czy to są imprezy, na których ochrona musi się uciekać do podduszania i popychania? Czy to fenomen dzikiej, śląskiej młodzieży, że nie da się ich kulturalnie wyprosić? Poza pewnymi skrajnymi przypadkami – jakoś w to nie wierzę. Ba, ja po prostu widziałem na własne oczy, że to nie prawda.

Reklamy

7 Komentarzy

  1. Szacowny

    Pewnie to zostanie zmoderowane, ale cóż.

    Wszyscy psioczą na ochronę. Wszędzie. Od piątku, od artykułów o Mega Clubie. A czy ktoś przyjrzał się tym, co chodzą na takie imprezy?

    Czy ktoś z piszących pokusił się o przypatrzenie się, jak dzieciaki piją? Że ich rodzice rekompensują im brak rodzicielstwa, brak czasu powodowany pędem do kariery dając im po prostu gotówkę na rozrywki?
    Że dzieciaki wnoszą alkohol do lokali?
    Że nie potrafią zastosować się do poleceń?
    Że po prostu brak im kultury osobistej?

    Nie wydaje mi się, a byłoby to potrzebne do oglądu sytuacji.

    Oczywiście, problem poruszany jest głęboki i ciężko tu o rozwiązanie na szybko.

    Niemniej najłatwiej wieszać psy na ludziach, którzy po prostu pracują, i co więcej – odpowiadają na zapotrzebowania rynku.

    Pozdrawiam,

    Marzec 29, 2011 o 6:17 am

    • po pierwsze – raczej nie moderujemy tutaj komentarzy. mijałoby się to z celem.

      po drugie – ostra i stanowcza reakcja na skrajne, agresywne zachowania to jedno, brak profesjonalizmu i nadużycia to drugie. ochroniarz to nie jest koleś do bicia innych z błahej przyczyny. ochroniarz nie może dać się sprowokować, a siły powinien używać tylko W OSTATECZNOŚCI. ochroniarz, który daje w mordę komuś za nazwanie go „chujem”, to nie jest dobry ochroniarz. to żadne standardy. ochroniarz, który zamiast wypraszać ludzi z lokalu, bez ostrzeżenia używa siły, dopuszcza się NADUŻYCIA. I to jest niestety w Polsce tolerowane. Tak więc odnosząc się do Twoich zarzutów – nikt tu nie wiesza psów na ludziach, którzy pracują, tylko zarzuca się im kompletny brak profesjonalizmu – i to w najgorszym wydaniu. A to, że klienci są niegrzeczni i chamscy to jest ŻADNE usprawiedliwienie – on jest w pracy, klient nie.

      Marzec 30, 2011 o 1:18 pm

    • Jak nazywamy osobę która zabrała towar i za niego nie zapłaciła?
      Jak nazywamy osobę która na tym towarze dobrze zarobiła ale za niego nie zapłaciła?
      Tak , tak dobrze się domyślacie , ale nie mogę napisać tego w sposób jednoznaczny ,
      ponieważ sprytu im nie brakuje.Nakazy zapłaty z sądów mają głęboko w d…….
      bo wystarczy dobrze UPAŚĆ,ZBANKRUTOWAĆ i otworzyć nowy biznes z dorastającymi małymi szkaradkami …..
      Bo tylko mnie Szkaradkowie i Marquardowie wystukali na 15 tysięcy ,gdy sprzedawali swoje wyposażone mieszkanka „TYLKO DLA ORŁOW”
      odradzam współpracę ,pracę , oraz kupowanie czegokolwiek u ludzi którzy są cwani i kradną

      Sierpień 12, 2014 o 11:31 am

  2. student

    niestety w coraz wiekszej ilosci lokali ochrona sie w ten sposob zachowuje. przykladowo ostatnio, gdy bylem w lornecie z meduza ochroniarz zabronil mi wrocic do lokalu po tym, jak wyszedlem na zewnatrz zadzwonic. kiedy spytalem sie czemu dowiedzialem sie tylko, ze nie i juz, i ze zaraz dostane w morde jak mi nie pasuje. zaznacze tez, ze nie bylem pijany.

    Marzec 29, 2011 o 8:32 pm

  3. linkin

    Jesteś zwykłą ciotą .dziękuje i amen

    Marzec 30, 2011 o 9:32 am

  4. kwadraty tam dopiero jest beszczelna ochrona juz dwukrotnie mnie zaaakowali i tym razem postanowilem wnies sprawe przeciwko ochronie!!

    Luty 19, 2012 o 10:40 am

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s