piszemy o katowicach. jeśli tu mieszkasz lub bywasz, nie czytając nas popełniasz błąd.

Tadż Mahal

Nigdy bym tam nie poszedł. Nigdy, bo jakoś nie ufam tego typu fasadom i tego typu szyldom, ale to niepozorne miejsce na ul. Mariackiej zostało mi polecone. Okazało się, że mamy tutaj do czynienia ze stylem amerykańskim, gdzie pod zasłoną taniej nazwy i wsiowej elewacji, kryje się regionalne, dobre jedzenie.

Wszedłem. Wszedłem i poczułem się jak na wakacjach w Egipcie. Może poczułbym się jak na wakacjach w Indiach, gdybym w Indiach kiedykolwiek był. Tak czy inaczej, dla przeciętnego Polaka: śniada cera i orientalny zapach = arab, więc trzymajmy się tego Egiptu. Wnętrze Tadż Mahal przypomina aurą nieklimatyzowany hol północnoafrykańskiego hotelu. Około stu stopni Celcjusza i zapach egzotycznych przypraw. Do tego wszystkiego, zamówienia przyjmuje piękny niczym z bajki Hindus! Turban, wąsy, broda i praktycznie zerowa znajomość języka Polskiego. To ostatnie zresztą czyni go mistrzem marketingu i sprzedaży. Pięć minut po tym jak zamówiłem swoje danie i za nie zaplaciłem, owy Hindus przywołał mnie ruchem ręki i przeprowadził ze mną taki dialog:

H: Tczy ma bydz z rdemem cty z pdlazijem?
Ja: Słucham?
H: Ta kofta tro besdo lapsdey z ryg?
Ja: Yyyyy, jeszcze raz.
H: Doeny pneu raes!
Ja: Yyyy, ok…?
H: 6 zł!
Ja: ???

Whatever, dałem 6 zł i czekałem co się stanie. Ostatecznie wyszło na to, że musiałem dopłacić za ryż.

A propos dopłaty, to Tadż Mahal nie jest tani. Nie jest też drogi, ale cudów nie ma. Kebab za 9 zł to cena rozsądna, ale Kofta z ryżem za 26 zł – nieco zadziwiające. Co jednak trzeba przyznać – jedzenie jest dobre. I duży wybór. Jest vege i kompletnie nie-vege. Czeka się krótko i mają piwo. Niestety mały ogródek i temperatura ze środka wulkanu wewnątrz restauracji, sprawiają, że może być problem ze zjedzeniem bardziej złożonych potraw (chyba, że ktoś nosi ze sobą koszulkę na zmianę).

Podsumowując: nie bójcie się banału szyldu i jak wam się znudzą kiełbasy w Lornecie czy inne cuda, uderzajcie do Tadż Mahal, skonfrontować się z hinduskim mistrzem sprzedaży!

Reklamy

6 Komentarzy

  1. pete iowa

    to nie jest hindus to jest sikh! masz poczytaj sobie http://pl.wikipedia.org/wiki/Sikhizm :P

    Czerwiec 6, 2011 o 11:21 am

    • za Wiki:

      „hindus – wyznawca hinduizmu, inaczej: hinduista płci męskiej, bez względu na miejsce zamieszkania (słowo pisane małą literą).

      Hindus – obywatel Indii”

      w tekście piszę dużą literą, zaznaczając tymsamym, że to jest człowiek z Indii :> Jednak w ostatnim akapicie, faktycznie, nie powinno być „hinduski” co raczej „indyjski” (?).

      Czerwiec 6, 2011 o 12:00 pm

  2. kat

    A mają piec tandoor – pieką chlebki naan? Bo rozumiem, że to knajpa z kuchnią indyjską?

    Czerwiec 6, 2011 o 8:46 pm

    • Nie wiem nawet o czym piszesz, ale zapewne właściciel chętnie wypowie się face 2 face.

      p.s. tak, kuchnia indyjska.

      Czerwiec 6, 2011 o 9:29 pm

  3. „Do przygotowywania dan stosujemy nie tylko oryginalne produkty, ale równiez specjalny piec „Tandoori”” – to się przynajmniej zagadka z piecem rozwiązała.

    Czerwiec 8, 2011 o 5:20 pm

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s