piszemy o katowicach. jeśli tu mieszkasz lub bywasz, nie czytając nas popełniasz błąd.

Archive for Lipiec, 2011

Katowice z Amonem T.

Deszcz, ostatnio ciągle deszcz, taki więc będzie też klip. Jazda.


Koncerty w Kato #12

Już za kilkanaście dni – OFF 2011.


zjeść i posiedzieć

CYFERBLAT. Z gustem i pomysłem. Za kościołem Mariackim, Damrota 6. INFO.


Pozdrowienia

Z wyrazami wdzięczności dla niektórych kierowców, przechodniów i ludzi w kolejkach. Wciąż uparcie trzeba przypominać, że na pasach pierwszeństwo ma pieszy, a z pomieszczenia/autobusu najpierw się wychodzi. Miłej nocy.

P.S.: W katowickich realiach świnie nabierają podwójnego znaczenia. Zwłaszcza te dzikie.


Kolejny problem

Od czasu rewitalizacji ulicy Mariackiej, nowej maskotki (ale i worka do bicia) Katowic, coraz częściej można się przekonać, że Miasto w sferze życia kulturalnego i nocnego wciąż jeszcze raczkuje. To nie zarzut, kiedyś trzeba zacząć. Mimo braku odpowiedniego przygotowania do otwarcia imprezowego deptaka, wielu niedociągnięć i krótkowzroczności, ważne jest, żeby uczyć się na własnych błędach. Katowice w przeszłości uczyły się opornie, ale teraz uczą się wspólnie z ludźmi. Internet, facebook, restauratorzy, publicyści i masa innych ludzi uczy Miasto i uczy się z Miastem, jak to wszystko wyglądać powinno. Albo chociaż, jak nie powinno.

Mariacka od początku miała swoje problemy, teraz ma nowy. Ludzie z marginesu społecznego, menele, żule, żebracy, pijacy, bezdomni. Jakkolwiek by ich nie nazwać, wyrośli, w sposób jakby naturlny, jak grzyby po deszczu. Jak dla mnie, nie są największym problemem tej ulicy – to druga liga. Jakoś tak wydaje mi się, że Miasto powinno zwrócić swoją uwagę w kierunku towarzystwa zamieszkującego śródmiejskie kamienice, którzy psują realnie obraz centrum. Ale w internecie zawrzało z powodu bezdomnych (?). Dlatego wrzucam krótki, ale treściwy mini-wywiad z Dziennika Zachodniego (cały artykuł tutaj):

Rozmowa z dr Tomaszem Nawrockim socjologiem z Uniwersytetu Śląskiego

Deptak i menele. Wolno im tu być, czy trzeba ich pogonić?
Jeśli jest to przestrzeń publiczna, a długo o to walczyliśmy, to jest to przestrzeń dla wszystkich, nie możemy różnicować, kto może tu być. Nie chciałbym, aby ta ulica stała się przestrzenią sztuczną, gdzie wstęp będą mieli tylko bywalcy klubów, bo wtedy straci swój niepowtarzalny charakter. Obecność tych ludzi – nie tylko pijaczków, wymiotujących na deptak, ale ludzi z często dramatycznymi historiami – to cena, którą ta ulica będzie płacić.

Więc wybieramy Top Menela, jak chcą internauci?
Ja bym takiego profilu nie zakładał. Urokiem tej ulicy jest pewna naturalność, nie sterylność, dlatego sam tam przychodzę. Jeśli chcemy przestrzeni sterylnej, to zamknijmy się w klubach i zróbmy selekcję. Wejście na Mariacką ma każdy, problem zaczyna się, gdy łamie zasady współżycia.

A łamie nie tylko pijaczek…

To rola straży miejskiej: reagować, gdy ktoś jest agresywny, czy zasypia na ławce. Strażnicy nie są od tego, aby oceniać, co kogo przyciąga na Mariacką, a od interweniowania, kiedy ktoś narusza zasady i normy współżycia.


Kolorki

Wrzucam teraz, z opóźnieniem, bo jakoś na blogu umknęło (chyba było tylko na fejsie). A warto. Jakby ktoś się wybudził z letargu i nie wiedział co, gdzie i jak, to poniższy klip pokazuje tzw. mapping na jednej z kamienic ulicy Mariackiej, wyświetlony po (?) ogłoszeniu wyników ESK 2016.


Koncerty w Kato #11


Życie przed Domem Prasy

Poznajecie? Jeśli nie, to spójrzcie na kamienicę narożną, po stronie lewej. Tak, to zbieg Pocztowej i Młyńskiej, a ta betonowa ściana to miejsce gdzie powstał jeden z najbardziej wkurwiających mnie budynków w Katowicach – Dom Prasy. Zdjęcie z Dziennika Zachodniego, a cała galeria tutaj.


Będzie kontrola


Cytat na dziś

W Europie taka dzielnica byłaby modnym kwartałem, w którym mieszkaliby artyści albo ludzie o zasobnych portfelach. Teraz wygląda, jakby byli tu sami kibole.

– Petter Larsson, o Nikiszowcu

I to w sumie ciekawa koncepcja. Raczej widziałem w takim Nikiszu dzielnicę w stylu holenderskiego Spaarndammerbuurt – zrewitalizowaną i spokojną. Nikiszowiec dzielnicą artystów i bohemy? Czemu nie, zawsze chciałem żeby Katowice miały takie swoje Brick Lane, albo dzielnicę w stylu dawnych Camden i High-Ashbury. Nierealne, ale fajnie pomarzyć.