piszemy o katowicach. jeśli tu mieszkasz lub bywasz, nie czytając nas popełniasz błąd.

Cytat na dziś i coś więcej

„Za dużo tutaj jest ludzi”

– Jasiu W.

Cytat z pozoru niejasny i podpis no-name’owy, ale już wyjaśniam. To luźna wypowiedź przy piwie, refleksja na temat piątkowej atmosfery na ulicy Mariackiej. Może i zwykła, i banalna, ale dla mnie znamienna, bo pamiętam czasy tego miasta, kiedy takie hasło nie miałoby prawa bytu. Nikt nie odważyłby się na te słowa z dwóch powodów: po pierwsze, ludzi najzwyklej w centrum Katowic po zmroku nie było; po drugie, jak już się pojawili z jakichś dziwnych powodów i okazji, to wszyscy byli tym zachłyśnięci – wtedy dowolna liczba i wielkość tłumu była powodem do zadowolenia.

Teraz powoli przyzwyczajamy się do tego, że się dzieje. Co prawda nieco monotematycznie, choćby pod względem miejsca – jedna ulica jeszcze centrum nie tworzy, ale nauczyliśmy się wybrzydzać. Problem jest jednak taki, że Mariacka zaburzyła schemat tradycyjnego imprezowania, dotychczasowej konstrukcji weekendowych wieczorów. Pierwotna forma była taka, że szło się na piwo czy inne cudo, na tak zwany w kręgach poliglotów BIFOR, domowy czy uliczny – nieważne. Potem jednak, jak to po biforze, przychodziła kulminacja czyli klub. Na koniec możliwy AFTER. Wyjście do czegoś dążyło – teraz jednak wydaje się dążyć jedynie do upicia się. Na Mariackiej bifor przechodzi w after, bardzo płynnie i granicy ostrej nikt nigdy nie zna i nie pozna.

Czemu? Odpowiedź zdaje się prosta – Katowice nie mają parkietu. Tzn. mają, ale niekoniecznie taki, który odpowiadałby szerokiej rzeszy mieszkańców. Niekoniecznie dla tych, którzy są częstymi gośćmi Mariackiej, którzy machają głową w rytm łagodnych bitów i niezbyt lubią miniówki w panterkę. Ciężko ubrać mi tą grupę w konkretne słowo, upchać do szuflady, bo to w sumie grupa dość różnorodna, choć mająca wiele cech wspólnych.
Brak w Katowicach dobrej, nazwijmy to alternatywnej, imprezowni. Miejsca gdzie nie leci marne r’n’b, gdzie nie ma laserów i, co ważne, nie molestuje się do zarzygania dubstepem. Miejsca gdzie będą dobrzy DJe z gustem i wzrokiem skierowanym raczej na Berlin czy Detroit, niż na Ibizę lub Mielno. Katowice tego potrzebują, my tego potrzebujemy.

Kiedyś potencjał miało Rondo ale udławiło się falą nowego pokolenia, modą dubstepu i chamską obsługą. Potencjał był też w INQ, ale ostatecznie chyba umarł. Flow? Zgon. Pamiętam jedną z imprez FAKE, zorganizowaną w nieistniejącym już Electro. To było coś. Fajni ludzie, dobra muzyka, klimat właściwy dla udanej zabawy – ale to było niestety jednorazowe, a korytarze pod Hipnozą już nigdy później nie widziały takiego wydarzenia.
W Katowicach ludzie tańczą na ulicy, bo stają się nieco bezdomni, bez dachu nad głową. Jak jest ciepło to pół biedy – ale co będzie zimą? Koncerty w oknie, z kubkiem herbaty w ręku? Koniec?

Brak parkietu to kolejny powód, który daje nam pełne prawo do tytułu ‚ALTERNATYWNA Stolica Kultury’. Mamy naprawdę alternatywny schemat imprezowania. Za każdym razem kiedy goszczę ludzi „spoza”, widzę wielkie oczy kiedy siedząc otoczony setkami ludzi pijącymi piwo, oświadczam, że „dobry klub to nie u nas”. Niestety. Bez przyzwoitej sceny klubowej będziemy wciąż tymi Katowicami, które wbite są w świadomość większości Polaków. Oddzielmy bifor od afteru i zacznijmy być alternatywni, w sposób mniej przekorny.

P.S. To miała być notka o otwarciu „Noodle w Pudle” na Mariackiej, ale chyba mi się nie udało.

 

Reklamy

5 Komentarzy

  1. Ja niestety muszę się nie zgodzić, ponieważ sami organizujemy imprezy, i nie są to imprezy dubstepowe czy z tandetnym rnb. Niejednokrotnie zapraszając DJów z wyższej półki (grających funk) widzę ludzi podchodzących do nich z requestami typu : „ej DJ zwolnij muzykę bo świnia mi się poci” albo „DJ nie masz Shakiry?” – jest to oczywiście mocno przejaskrawione, ale chcę przez to powiedzieć, że publiczność katowicka nie jest gotowa na przyjęcie muzyki bardziej wysmakowanej niż tandety serwowanej w lemoniadzie czy spiżu.
    Ja pogodziłem się już z tym, że na imprezy, które organizujemy przychodzi max 150 osób zainteresowanych muzyką ( a gwarantuję, że nic lepiej nie wyciska potu niż mieszanka funku, breakbeatu i rap lat 90 ).
    Oczywistą sprawą jest więc fakt, że żaden z organizatorów nie chce ponosić kosztów, bez przynajmniej ich pokrycia ( nie mówiąc broń Panie Boże o zysku ).
    Doskonałym na to przykładem są imprezy organizowane np. w klubie Flow (dodam, że nie ja jestem ich organizatorem – chcę przez to pokazać, że nie jesteśmy w tym sami), na które niejednokrotnie przychodzi garstka ludzi ( a zapraszają tam duże gwiazdy, które powinny zapełniać lokale wielkości ronda ).
    Reasumując, moim zdaniem stwierdzenie, że w Katowicach nie ma „parkietu” jest mocno naciągnięte ponieważ znaczna część społeczeństwa zadowala się „ochłapami muzycznymi”, i niestety we współczesnych Katowicach nie ma miejsca na takie nisze (a na pewno nie regularnie).

    pozdrawiam wszystkich imprezowiczów! ;)

    Wrzesień 4, 2011 o 5:56 pm

    • Co się tyczy Flow: muszę przyznać, że porzuciłem to miejsce na rok, na rzecz przesiadywania na Mariackiej i jednocześnie zszokowały mnie zamknięcie tego klubu, i informacja, że straszą tam pustki. Mimo to nie do końca mogę się zgodzić z tezą, że dowodzi to na mały popyt na katowickim rynku. Może brak klientów był powodowany kilkoma innymi czynnikami, żeby przytoczyć choćby gigantyczne kolejki do baru i czas oczekiwania na zamówienie choćby wody mineralnej, dostępność tylko małego, butelkowanego piwa po 8 zł, przy dobrze rozreklamowanej imprezie ogromny ścisk i brak dobrej wentylacji, no i oczywiście położenie, które – kiedyś atrakcyjne – w ostatnich latach stało się wadą.

      Rozmawiając z ludźmi wydaje mi się, że zapotrzebowanie jest, jednak ci sami ludzie odwrócili się od Flow m.in z powyższych powodów.

      Wrzesień 4, 2011 o 9:05 pm

  2. hm….zgadzam się z większością . Jednak istnieją kluby, które organizują alternatywne imprezy z róznymi gatunkami muzycznymi. W ostatnią sobotę byłam INQu i bylo mega zajebiaszcze…pełno ludzi…..drum and bass, jungle, elektroniczne reggea….i nie uwazam, żeby INQ poupadał, tym bardziej, że ostatnio głownie tylko tam się bawię, jesli chodzi o katowicki parkiet.
    Co to Oka Miasta to robią tam różne imprezy, nie tylko dubstepowe, młodzi organizatorzy sie starają, jednak w problem nie tkwi w doborze muzycznym, ale w obsludze i ochronie tego klubu – jest najgorsza z mozliwych i to bardzo zniechęca to zabawy w tym miejscu.
    Flow – świetny klub, ale popelnił wiele błedów, które spowodowalo, że duża cześć bywalców zrezygnowała z tej opcji parkietu. Pierwszy to wysokie ceny, płatne wejścia (żadnych zniżek dla studentów, rozdawanie raz na jakis czas darmowych wejściówek dla nowych klientów) i brak klimy. Poza tym poważnym błędem była beznadziejna strona Flow, która za nic nie informowała co trawie piszczy. Bylo podane tylko kto gra, ale co w jakim gatunku czy stylu ani jednego słówka. To powodowało, że przychodzili przypadkowi ludzie nie rozumiejąc alternatywnej muzyki. Tak samo nie do końca wykorzystano moźliwości fejsbuka, który dzisiaj jest jak elektroniczna poczta pantoflowa. Jedynie imprezy snowboardowe były pewne i nie wyobrazam sobie gdzie one w najbliższym sezonie zimowym miałyby sie odbyć.
    Problem z parkietem katowickim jest i to nie mały. Klubów jest sporo, ale głownie w jednym nurcie – masowym. Brakuje klubów z muzyka alternatywną, elektroniczną, rockowa. Ale jest też problem mentalności ludzkiej, wychowania muzycznego, które u nas nieby jest a nie ma. Brakuje reklamy i informatorów, aby zachęcać ludzi do zapoznawania się czymś nowym, świeżym, aby cos odkryć dla samych siebie. Owszem zmierzamy w dobrym kierunku, bo pamiętam jak bylo 3 lata temu. Ale ciągle czekam na moźliwości wyboru pomiędzy różnymi klubami. Jest lepiej, ale przed nami, organizatorami i bawiącymi, czeka wiele pracy. Dzieki takim artykułom i innych sygnałom jest dyskusja a wkrótce będą WNIOSKI i wierze, że i EFEKTY ;-D

    Wrzesień 5, 2011 o 2:46 pm

  3. musicisrottedonenote

    Mieszkam w krakowie, bywam w kato czasami u znajomych i pocieszę was. W moim mieście z klubami grającymi alternatywną elektronikę nie jest dużo lepiej. Jest ich mało i żyją jak meteoryty. Parę miesięcy i koniec. Jako tako trzyma poziom kameralna Caryca, która prezentuje bardzo szerokie spektrum gatunków, ale żyje nadal chyba tylko dzięki napływowi przypadkowych ludzi z dwóch pozostałych klubów z tej samej klatki schodowej. Wegetują Krzysztofory, ale to jest dla wiekszosci zbyt ciężki kaliber zabawy. Od czasu do czasu Pauza i Łódź Kaliska. Problemem nie jest inwazja bananowych dzieci, dubstepów i innych wiertarek udarowych, tylko zbyt wąskie grono ludzi, którzy chcą chodzić na imprezy z alternatywną muzyką taneczną. W mieście jest 200 000 studedentów i nie-wiem-ile świeżo po stdiach a przed 30, tymczasem przewijają się cały czas te same twarze w liczbie kiladziesiąt. Reszta jeśli się bawi to zapewne w miejscach, które kuszą pseudo-blichtrem z czerwonym dywanem u wejścia i klimatami RMF-maxx czy Eska-imprezka. Całą tą sytuacje dobitnie podsumowuje zamkniecie – po roku działalności – klubu Fabryka, mieszczącego się na terenie dawnych zakładów kosmetycznych. Miejsce z niewyobrażalnym potencjałem, z jakąś gwiazdą co weekend i przestrzenią składającą się z dwóch sporych hal w których w zależności od potrzeb odbywały się koncerty, festiwale, imprezy plus rozrzucone po zakamrakach trzy bary. Nieraz bywało na imprezach i po kilkaset osób, ale najwyraźniej to było za mało. Co prawda nikt do tego oficjalnie się nie przyzna, ale powodem zamknięcia były najprawdopodobniej kłopoty z wyjściem na zero. Wniosek jest taki, że chyba tylko straceńcy i niepoprawi optymymisci inwestują pieniądze w nowe alternatywne miejsca w tym kraju.

    Wrzesień 6, 2011 o 4:34 pm

    • i ja w sumie mogę się pod tym też podpisać. akurat kraków traktuję trochę jak drugi dom z racji mojego częstego bywania w tym mieście i swoisty sentyment – nie jest dobrze, a nazwy wymienił bym właściwie te same.

      Wrzesień 8, 2011 o 5:19 pm

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s