piszemy o katowicach. jeśli tu mieszkasz lub bywasz, nie czytając nas popełniasz błąd.

Najnowsze

Dolina Trzech Stawów – od łąki do betonu.

Jak podaje Gazeta.pl, JHM Developments ma wybudować kilka budynków mieszkalnych w Dolinie Trzech Stawów – projekt pracowni Arkat Dietera Palety. Z wizualizacji i wstępnego opisu wynika, że mają powstać tuż przy jednym ze Stawów – podobnie jak zapowiadane wcześniej osiedle Francuska Park.
I teraz nasuwa się pytanie – po co? Ja rozumiem, że to łakomy kąsek dla dewelopera, bo tereny zdają się być atrakcyjne. Ceny będą wysokie, a pewnie chętni się znajdą – ale co będzie miało z tego Miasto? Miasto, nie tylko w znaczeniu mieszkańców, tych którzy na Dolinie spędzają każdy słoneczny dzień lata, tych którzy zabierają tam swoje dzieci, albo wyrywają się z betonowego lasu blokowisk; ale też Miasto w znaczeniu ogólnym – w sensie wizji, w sensie perspektyw, w sensie miejsca do życia, w sensie urbanistycznym i w końcu, w sensie zmiany wizerunku.
Katowice są, wbrew wszelkim ogólnopolskim wyobrażeniom, najbardziej zielonym miastem wojewódzkim w kraju – w pewnym sensie jest to czysta statystyka, ale kiedy spojrzy się na stolicę Górnego Śląska z powiedzmy, dachu wieżowca, liczby te przekładają się na rzeczywistość. Miejska, duszna siatka ulic i kamienic, blokowisk i kopalń tonie w gąszczu lasów, parków i – właśnie – stawów.
Władze miasta i wszyscy ci, którzy odpowiedzialni są za promocję Katowic, lubią to podkreślać, lubią pokazywać te ujęcia z lotu ptaka, to morze drzew i uśmiechniętych ludzi spędzających weekendy na polanach i w parkach. Chcą odczarować obraz miasta, ale kiedy trzeba podjąć konkretne decyzje, często zapominają o tym wszystkim co sami mówili, o tym co próbowali innym włożyć do głowy i na tych zadowolonych ludzi jeżdżących na rowerach m.in. na Dolinie Trzech Stawów się wypinają.
Ci, którzy rządzą w polskich miastach coraz częściej zdają sobie sprawę, że miejska przestrzeń publiczna to nie tylko odnowione kamienice, czyste chodniki i oświetlone kościoły, ale też wszystko to, co sprawia, że chcąc uciec z miasta, mieszkańcy nie muszą wsiadać w auto i jechać 30, 40 czy 70km. Coraz częściej też uczą się jak w prosty sposób, nawet gdzieś między wysokimi szklanymi wieżami, takie miejsca wykreować prostymi środkami. Wzorce kanadyjskich czy amerykańskich mebli miejskich jeszcze nieśmiało, ale już z pewną dozą zrozumienia, przebijają się do rodzimych metropolii, a ludzie, zwłaszcza ci młodzi, zauważają, że czasem do szczęścia, do odpoczynku, wystarczy dobrze skrojony i zadbany fragment trawnika – tak jak dzieje się to np. w samym centrum Londynu czy Berlina.
Takie właśnie miejsca są dla nowoczesnych, dużych miast niesłychanie ważna – dla Katowic, jeszcze ważniejsze. Miasto, które pokutuje kolejną już dekadę całym garniturem stereotypów, tych szarych, zadymionych i mało przyciągających, musi odbudować swoją renomę nie tylko sukcesywną przebudową śródmieścia, ale właśnie pielęgnowaniem alternatywy dla niego (i dla tego, co w mieście najbardziej odpychające dla przyjezdnych – kopalń i blokowisk).
Trochę się w tym kierunku dzieje – mienionego lata Trzy Stawy tętniły życiem i dało się zauważyć kilka zmian w zagospodarowaniu przestrzennym Doliny. Wciąż to jeszcze przypomina bardziej rumuński bazar, niż wielkomiejski park z prawdziwego zdarzenia, ale jeśli coś się zmienia – to dobrze. Wypada mieć tylko nadzieję, że ostatecznie zabierze się za to ktoś kto rozumie współczesną estetykę, ktoś kto widział w swoim życiu coś więcej niż plastikowe krzesła na festynie w Tarnowskich Górach czy parasole Żywca na Pikniku Country.
Początkowo niepopularne decyzje Arkadiusza Godlewskiego, dotyczące Wojewódzkiego Parku Kultury i Wypoczynku, ostatecznie zdają się układać w taką właśnie, spójną i nowoczesną, wizję parku bez rodzimego dziadostwa i odpustu, bez tanich, pstrych reklam, budek i stoisk rozrzuconych stylistycznie po całej palecie kiczu. Co z tego będzie – zobaczymy. Czy jestem naiwny – zobaczymy.
Wracając jednak do początku, do tych zapowiadanych apartamentowców – jak to się ma do odradzającej się Doliny Trzech Stawów i do tłumów spędzających tam niedziele i święta? Jak to się ma do odczarowania Katowic i jak się ma do miasta przyjaznego mieszkańcom? Jak to się ma do szanowania przestrzeniu publicznej, a jak się ma pielęgnowania miejsc-kontrapunktów dla stereotypowych śląskich kopalń? Pytanie raczej retoryczne.
W tym momencie przypominają mi się piękne wybrzeża Ameryki Środkowej i Południowej, zasłonięte na dziesiątkach kilometrów dwudziestopiętrowymi hotelami. Wybrzeża zdewastowane przez słabość wobec deweloperskich zachcianek. Rajskie plaże już dawno niedostępna dla miejscowej ludności – plaże, których już z miasta prawie nie widać.
Czy budowanie kolejnych osiedli mieszkaniowych przy wodzie, która dla wielu katowickich mieszkańców jest jedyną szansą na relaks inny niż dwumetrowy balkon, młodym zastępuje duszne biblioteki, a dla ludzi z całej Polski staje się obowiązkowym punktem na mapie letnich festiwali, jest działaniem, które dodaje kolejnych punktów Katowicom w nieformalnym rankingu miast przyjaznych do życia? Cóż, ci którzy w apartamentach nad wodą zamieszkają pewnie nie będą narzekać.

Reklamy

Koncerty w Kato #19

Cytat na dziś

Katowice coraz wyraźniej wyrastają na kulturalnego lidera regionu. I chociaż żałujemy, że główna promocyjna para idzie w gwizdek reklamy Katowic jako „Miasta Ogrodów”, a nie miasta o bardzo wyrazistym, postindustrialnym i trudnym dziedzictwie, a nasza sympatia może zmienić się w coś przeciwnego, jeżeli włodarze miasta nie dostrzegą potencjału, jaki tkwi właśnie w jego przydymionym śląskim charakterze, to póki co uważamy, że radzą sobie świetnie.

Oto fragment opisu naszego miasta przez magazyn AKTIVIST, które przyznało Miastu Katowice nagrodę w kategorii MISTRZ ROKU 2011, w swoim plebiscycie Nocne Marki. Całość do przeczytania tutaj. To jest kolejny głos, który powątpiewa w, przyjęte przez wiele osób z zaskoczeniem, hasło Miasta Ogrodów. I to jest głos z zewnątrz. Czy odczarowywanie Katowic powinno wprowadzać zakłopotanie i zamęt, czy jednak uwypuklać co ‚nasze’ i co ‚znane’ i przekształcać to w złoto? Przecież nietrudno zauważyć, że właśnie ta poprzemysłowa, duszna sceneria jaką prezentowały Katowice podczas festiwalu Tauron Nowa Muzyka, jest atrakcją znacznie większą i bardziej szczerą, niż wydumane słoneczniki i ogrody, których nikt, bez uprzedzenia, nie zauważa.

skejting w kato

HOWWA II mixtejp tour w Rondzie /2.12.2011/

Drugiego grudnia w Oku Miasta odbędzie się koncert promujący drugi już mixtejp HOWWA! Szczegóły w rozwinięciu i na fejsbookowym evencie.

Ciąg dalszy tej strony »

Koncerty w Kato #18

Ars Cameralis i post scriptum

Wczoraj w Hipnozie wystąpił nimiecki Faust w ramach pierwszych koncertów otwierających festiwal Ars Cameralis. Było ciekawie, choć raczej poniżej oczekiwań. Nazwę sobie dobrali adekwatną, bo ich show przypomina trochę teatralną interpretacje Goethego, choć przez rytmikę kojarzyć się może z nowojorskimi odczytami Skowytu Allena Ginsberga. Ocenę całego performensu pozostawiam każdemu kto był i widział, jednocześnie polecam pojawianie się na kolejnych atrakcjach festiwalu.

Wspomniane post scriptum: ciągle dochodzą do nas wieści o kolejnych pobiciach na ul. Mariackiej lub w jej okolicy. Za każdym razem jesteśmy zdumieni – ile jeszcze trzeba, żeby poważnie potraktować bezpieczeństwo w centrum Katowic, a zwłaszcza wspomnianego deptaka? Czy tak trudno o stały patrol TAKIEGO miejsca? Czy nie należałoby pomyśleć o gentryfikacji śródmieścia? Pytania retoryczne.